Samotny dzień Anny. Łzy tęsknoty

Łzy
*
Z zapisków „Świat Anny”
*
Po policzkach Anny płynęły łzy. Takie małe… jakby niepewne czy wolno im spływać czy może powinny się zatrzymać. Zatrzymać w środku, kryjąc swój żal za przeszłością, za tym co było tak piękne. A jednak pojawiają się powoli, rozglądają się przez chwilę tkwiąc w kąciku oka i ruszają w dół. Jedna za drugą. Tak jakby chciały wyżłobić mały tunel na policzku. Taki tylko dla nich.
Wraz ze łzami wypływają myśli. Myśli szarpiące od środka. Myśli targające jej zmysłami…
Anna wiedziała, czuła, że jeśli tego stanu jakoś nie przerwie to znowu poleci w dół. Była już tam kiedyś. Wie jak trudno odbić się, zaczerpnąć powietrza. Czasami się nie da. Tak, była tam. A potem trzepnęła głową o beton…
Odepchnęła czarne myśli i zaczęła pisać list:
*
Kolejny dzień minął…kolejny dzień lecz bez Ciebie.
Szary dzień…czuję Cię w środku…silny ból.
Tak bardzo chciałabym być przy Tobie…Tęsknię…
Tęsknię za Twoim dotykiem, zapachem…
Tęsknię, a jednak wiem, że nie mogę być blisko Ciebie.
Boję się, tak bardzo się boję, że znowu mnie zranisz.
*
Niełatwo było jej pisać. Niełatwo wyrazić to co tak ważne, tak bliskie, a jednak tak bolesne. Znowu poczuła ten ciągnący ból w żołądku. Zawsze go czuła gdy o niej myślał. Zawsze. Teraz też wiedziała, że jest w jego myślach. Wiedziała, że jest dla niego ważna…Ale czy to coś znaczy? Wiedziała, że to coś znaczy… o!, jakże to było dla niej ważne, że wie, że on myśli, że nie może funkcjonować spokojnie bez niej… Ale czy to coś zmienia? Nie. I to było właśnie tak przykre. Tak beznadziejne. Wiedziała, że nie mogą być razem.
Spojrzała na kartkę. To co zobaczyła zdecydowanie nie przypominało listu. Krótkie urwane zdania. Łzy które właśnie skapnęły też zrobiły swoje. Jedna z nich ulokowała się na słowie tęsknię. Była jak jezioro w którym „tęsknię” wydawało się tonąć. To jeszcze bardziej ją rozczuliło. I wtedy powiedziała na głos : „Tęsknię, słyszysz? Tęsknie za Tobą. Tak bardzo Cię kocham!”.
Bezsilność.
Chciała krzyczeć ale płacz zamienił się w wycie. Tak. Pierwszy raz w życiu wyła z bólu. Po prostu wyła… Położyła się na podłodze i zwinęła w kłębek. Ukłucie w żołądku znowu dało o sobie znać.
Obudziła się …Musiała zasnąć z wyczerpania. Leżała jakiś czas patrząc w sufit. Znów widziała jego twarz. Jego ciemne oczy, tak niepowtarzalne … W myślach gładziła go po głowie. Miał takie delikatne, miękkie włosy…
Przypomniała sobie jak wiele czytała opowiadań o nieszczęśliwej miłości. Pomyślała: „Inaczej się czyta gdy to mnie nie dotyczy a inaczej samej być w tak głupiej sytuacji”. Dalsze rozważania poszły w kierunku tego, że wielokrotnie radziła przyjaciółkom co powinny zrobić gdy były nieszczęśliwe w swoich związkach.
Ale teraz… Wiedziała, że cokolwiek się teraz stanie to zawsze ktoś będzie cierpiał. Cokolwiek zrobi, jakiekolwiek podejmie kroki to i tak sytuacja jest patowa…
A ten list… czy naprawdę powinna go wysłać?
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Wieczór z Anną. Pożegnanie z marzeniami [czytaj]
Podążając śladami Anny. Dom na wzgórzu [czytaj]
Ten dzień. Powrót Anny [czytaj]
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Przeczytaj kolejne opowiadania w dziale SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA. Jeśli chcesz być na bieżąco z losami bohaterów, zapraszamy na naszą stronę ponownie.