Anna. Mężczyzna w czarnym płaszczu

Anna
*
Z zapisków „Świat Anny”
*
Tego dnia Anna jak zwykle podążała ulicą w centrum miasta. Zawsze w piątki rano szła tędy do pobliskiej piekarni. Właśnie minęła Ratusz i miała skręcić w stronę kościoła gdy w oddali dojrzała postać mężczyzny opartego o barierkę mostu. Stał w czarnym płaszczu. Wyraźnie kogoś szukał. Odwrócił głowę i miała wrażenie, że gdy ją zobaczył skierował się w jej stronę.
Wzbudził w niej niepokój więc odwróciła się i zastanawiała czy ma iść dalej.
„Dzień dobry, pani Ania, prawda?” głęboki męski głos wyrwał ją z zamyślenia
Zesztywniała. Skąd wiedział kim ona jest? Spojrzała na niego niepewnie i zapewne musiała się skulić przestraszona bo mężczyzna oznajmił:
„Jestem od Andrzeja”
„Od Andrzeja? A skąd pan wiedział, że będę tutaj o tej porze?
„Obserwujemy panią od jakiego czasu, więcej nie mogę powiedzieć”
„A co z Andrzejem? Czy coś mu się stało?”
Mężczyzna odchylił płaszcz. Dopiero teraz zobaczyła kopertę w jego wewnętrznej, bocznej kieszeni. Mężczyzna wyjął ją i podał Annie
„Prosił żeby to pani przekazać”
Była to dość gruba koperta. Anna przechwyciła kopertę i przycisnęła ją mocno do piersi jak najdroższy skarb.
Mężczyzna obrócił się i ruszył w stronę kamienicy po przeciwnej stronie ulicy. Wszedł do klatki. Postanowiła pójść za nim. Weszła do klatki ale nikogo tam nie było. Rozejrzała się uważnie. Po przeciwnej stronie były drzwi które wiodły na ogródek za kamienicą. Ruszyła tam śpiesznie licząc, że dogoni mężczyznę. Była to jednak mała posesja otoczona płotem z każdej strony i nikogo tam nie było. „Co się stało z tym człowiekiem? Może gdzieś tu mieszka w którymś z mieszkań i regularnie mnie obserwuje?” W głowie Anny kłębiły się różne myśli które nachalnie pchały się jedna przez drugą. „Ale czy tak by się zdradził, po prostu wchodząc do klatki swojego budynku? Nie, to jest zbyt mało prawdopodobne. Gdzie on znikł? Moment, może uciekł na piętro gdy usłyszał, że wchodzę na klatkę i tam teraz stoi?”
Wróciła więc do schodów i powoli weszła na pierwsze piętro. U góry na piętrze nad sobą usłyszała jakiś szmer. Stanęła niepewna czy powinna iść dalej. Nie wiedziała przecież kim był tak naprawdę ten człowiek i jak się zachowa gdy zorientuje się, że nie jest sam. Pomimo to kierowana rządzą zdobycia jakiejś dodatkowej informacji o Andrzeju, poszła wyżej i wychyliła głowę obserwując piętro. Była tam jednak tylko stara kotka która kręciła się przy drzwiach jednego z mieszkań. Gdy zobaczyła Annę zamiauczała znacząco, że pora ją wpuścić do domu. Potem zbiegła na półpiętro i zaczęła się łasić.
Wtedy Anna na dole usłyszała czyjeś spieszne kroki a następnie szuranie drzwi. Spojrzała w dół, nikogo nie było ale strumień słońca wpadał na klatkę przez drzwi wejściowe które właśnie powoli się domykały. Na półpiętrze na którym stała było stare duże okno przez które Anna dojrzała postać mężczyzny biegnącego po drugiej stronie ulicy w stronę mostu. „A więc gdzieś tu był” pomyślała ”Gdzieś się tu schował przede mną. Po co on tu wchodził do tej klatki? Czy to miała być zmyłka, tak żeby mnie wprowadzić w jakiś błąd? Dziwne” Dopiero teraz gdy zeszła w dół klatki zauważyła, że drzwi do piwnicy były niedomknięte. „ A więc pewnie siedział w piwnicy. Tylko po co? Po co tam poszedł? Może coś tu ukrywa, ma jakąś skrytkę?” różne dręczące myśli przychodziły jej do głowy. Wyszła na ulicę. Był piękny słoneczny dzień. Ludzie szli spokojnie w stronę kościoła. Wyglądało jakby nic się nie stało.
Anna postanowiła iść w stronę mostu tam gdzie uciekł mężczyzna. Zastanawiała się czy umiałaby go rozpoznać w tłumie. Wiedziała tylko, że miał czarny płaszcz. A skoro nie zapamiętała żadnego innego szczegółu to najprawdopodobniej musiał być ubrany cały na czarno. Ale twarz, jaką miał twarz… Nic nie pamiętała. Tylko te ciemnie okulary.
Serce zaczęło jej walić jak szalone „Boże, co z Andrzejem?” Mimowolnie złożyła dłonie w stożek i oparła na nosie. Zawsze tak robiła gdy była bardzo zdenerwowana. I wtedy zorientowała się, że nie ma koperty. Musiała ją była zostawić na klatce gdy zaczęła głaskać kota. Pobiegła więc pośpiesznie w stronę kamienicy licząc, że nikt obcy się kopertą nie zainteresował. Przecież Andrzej chciał jej tą kopertę przekazać. Zależało mu na tym skoro wysłał jakiegoś obcego człowieka żeby jej ją przekazał. Obcego a jednak wiedział gdzie ją spotka. „Obserwujemy panią od jakiegoś czasu…” Dziwne to było uczucie dla Anny, ktoś wiedział o niej tak wiele. Nawet nie wiedziała jak wiele wiedział. Jak długo była obserwowana i w jakich widział ją sytuacjach. A może nie działał sam, może to jakaś grupa.
Nagle przypomniała sobie obraz mężczyzny który stał kiedyś pod jej kamienicą i którego dostrzegła wtedy przez kuchenne okno. Pod jej kamienicą biegła ulica po której obu stronach w równych odległościach rosły drzewa. Mężczyzna ten stał oparty o drzewo w zimowym kożuchu. W momencie jak na niego spojrzała odwrócił głowę. Pewnie ściągnął ja wzrokiem. Anna pamięta jak pomyślała sobie wtedy: „Że też mu nie zimno. Tak stoi w ten mróz w śniegu. Pewnie na kogoś czeka” Zdziwiło ją jednak gdy następnego dnia rano wychodząc z kamienicy dojrzała tego samego człowieka jak palił papierosa po przeciwnej stronie ulicy.
Teraz jednak zaczęła składać fakty w jedno. Pamięta jak potem w Wigilię szła ulicą i po drugiej stronie ulicy szedł mężczyzna w kożuchu. Nie podejrzewała jednak wtedy, że może śledzić gdzie ona idzie. A! I jeszcze to dziwne zdarzenie w nocy. Nie mogła tej nocy zasnąć, leżała w łóżku i przy małej nocnej lampce czytała książkę. W pewnym momencie usłyszała jakiś hałas pod drzwiami. Wstała więc i podeszła do drzwi. Przez judasz zobaczyła przez chwilę jakąś postać a potem palec który zakrył otwór judasza. Pomyślała wtedy, że to zapewne złodziej i czekała co będzie dalej. Po pewnym czasie palec zniknął i usłyszała jak ktoś biegnie w dół klatką schodową do drzwi. Podeszła więc do okna i zobaczyła postać mężczyzny który wybiegł z budynku i uciekał w stronę ulicy. Teraz wydaje jej się, że był ubrany w czarny płaszcz ale wtedy nie przywiązywała do tego uwagi.
Tak. Zdecydowanie była obserwowana od jakiegoś czasu. Pozostawało tylko pytanie co z Andrzejem, co oni z nim zrobili?
PRZECZYTAJ TAKŻE:
List od Anny. Z drugiej strony głowy [czytaj]
Samotny dzień Anny. Łzy tęsknoty [czytaj]
Ten dzień. Powrót Anny [czytaj]
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Przeczytaj kolejne opowiadania w dziale SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA. Jeśli chcesz być na bieżąco z losami bohaterów, zapraszamy na naszą stronę ponownie.