Podążając śladami Anny. Dom na wzgórzu

Dom
*
Z zapisków „Świat Anny”
*
Idąc ulicą Anna mimowolnie spojrzała w stronę domu na wzgórzu. Stał jak zwykle dumny, jakby wypychał do przodu klatę w geście niezawodności na wszelkie przeciwności losu. Nagle na tarasie zobaczyła parę która opierała się o barierki. Niedawno kupili ten dom. Przez myśl przebiegło jej pytanie „Czy znają historię tego domu? Czy wiedzą kto tu wcześniej mieszkał?”
Zamyśliła się. Pamięta tego mężczyznę gdy pojawił się na ich dzielnicy. Był taki elegancki. Jakby z innego świata. Kupił działkę a na wiosnę rozpoczęła się budowa. Budował swoje szczęście. Szkielet tego szczęścia rósł w oczach z miesiąca na miesiąc. Anna dokładnie pamięta ten dom w stanie surowym. Właściwie znała każdy jego szczegół. Widziała jak dopiero rósł tworzony entuzjazmem młodego człowieka, który pełen energii tworzył miejsce na ziemi dla swojej rodziny. Położenie dachu było uwieńczeniem prac związanych z zakończeniem budowy.
Potem któregoś dnia pojawiła się kobieta. Ładna. Też pełna wiary, że to ich wymarzone miejsce. Wkrótce dom został wykończony. Przyjechała rodzina. Zachwyciła się. Cóż, taka była tajna rola tego domu. Miał zachwycać innych. Pokazać jak im się wspaniale układa i jacy są szczęśliwi.
Po jakimś czasie para zamieszkała w domu. Dom piękniał na potęgę. Faktycznie, eleganckie i drogie wykończenie robiło wrażenie. I tak sobie spokojnie żyli. Po około dwóch latach pojawiło się dziecko. Mały, płaczliwy chłopczyk. Anna widziała go w ogrodzie za domem. Kolejnego roku chłopczyk biegał już wokół ławki i chował się przed mamą. Na święta Bożego Narodzenia dom był jak zwykle cały oświecony świecidełkami. Różnokolorowymi. Wyglądał bajkowo. Tego roku przed domem pojawił się również bałwan. Chłopczyk radośnie biegał wokół drzewek i tarzał się w śniegu.
To były ostatnie tak radosne święta. Potem Anna przestała widywać chłopca. Zaintrygowało ją to. Co więcej zaniepokoiła się tym faktem. Mijały dni, miesiące…. Smutny to był widok. Ogród zaczął zarastać a drzwi domu trwały jak wrota niedostępne dla obcych i wścibskich. Wyglądało jakby dom został opuszczony. W ogrodzie stał tylko osamotniony, tak jakby nagle porzucony dziecinny rowerek.
Pewnego dnia idąc w stronę domu Anna z daleka dojrzała kilka osób kręcących się nerwowo wzdłuż płotu. Postanowiła podejść bliżej. Może coś zobaczy, może ktoś jej coś powie… Przy furtce stał mężczyzna w średnim wieku a obok niego jakaś kobieta wyraźnie młodsza od niego. Obydwoje nerwowo palili papierosy strząsając popiół co jakiś czas na ziemię. Przeszła na drugą stronę ulicy. Spojrzała na dom. Wydawał się być przytłoczony powagą zdarzenia które miało miejsce a które było tak niezrozumiałe dla Anny.
Przez kolejne wiele miesięcy nikogo przy domu nie widziała aż do tego dnia kiedy jakiś wewnętrzny głos kazał jej wejść na teren posesji. Nacisnęła powoli klamkę furtki. Była otwarta więc Anna z łatwością otworzyła ją na oścież. Stała w furtce niepewna czy powinna iść dalej. Rozejrzała się nerwowo po ogrodzie a potem powoli, tak jakby badała czy nagle coś niespodziewanego się nie stanie, weszła na teren posesji. Do drzwi domu wiodła wąska alejka. Nie miała odwagi wejść do domu więc skręciła w stronę ogrodu.
W rogu ogrodu stała ławka a obok niej kobieta obrócona tyłem do Anny. Dziwne to było uczucie. Wiedziała, że powinna stamtąd jak najszybciej się oddalić bo jest na obcej działce. Z drugiej jednak strony coś kazało jej pozostać. Patrzyła na postać kobiety i nie mogła oderwać od niej wzroku. Była to szczupła osoba ubrana w długi czarny płaszcz. Jej jasne długie włosy opadały na płaszcz a to z kolei jeszcze bardziej podkreślało jej wątłą sylwetkę.
Nagle kobieta obróciła się i jej wzrok spotkał się ze spojrzeniem Anny. Patrzyły na siebie tak przez chwilę. Patrzyły badawczo. Tak jakby chciały wyczytać a nawet wydrzeć sobie wzajemnie z oczu odpowiedzi na intrygujące je pytania. Niespodziewanie kobieta spytała:
„Widziała pani Adasia?”
Jej oczy zaszkliły się łzami. W oczach tych była bezsilność a jednocześnie obłęd nadziei.
A dom? Dom nadal trwał w swojej majestatycznej postawie. Miał tylko takie smutne szyby w oknach…
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Kulig z Anną. Mężczyzna który powoził konie [czytaj]
Ten dzień. Powrót Anny [czytaj]
List od Anny. Z drugiej strony głowy [czytaj]
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Przeczytaj kolejne opowiadania w dziale SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA. Jeśli chcesz być na bieżąco z losami bohaterów, zapraszamy na naszą stronę ponownie.