Ten dzień. Powrót Anny

Powrót
*
Z zapisków „Świat Anny”
*
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Otworzyłam oczy i leżałam tak przez jakiś czas nasłuchując czy ktoś jest pod drzwiami czy może dźwięk dzwonka mi się tylko przyśnił. Jednak po chwili usłyszałam ciche stukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek była 24:35.
Przygotowana byłam na powrót Anny. W drzwiach jednak stał mężczyzna około trzydziestki w wojskowym moro.
„Ona nie może mieć tego dziecka” – głośny szept wyrwał się z jego ust jak gdyby duszony i gotowy do wybuchu w chwili gdy tylko otworzę drzwi.
„Ale kto?” – równie spontanicznie odpaliłam „Kim pan w ogóle jest? Jakie dziecko?”
„Jestem Piotr od Anny. Pewnie mówiła coś pani o mnie, że my jesteśmy…yyy…No wie pani”
Stałam jak wryta. Obcy mężczyzna stał w drzwiach do mojego mieszkania i twierdził, że zna Annę.
Z Anną byłam umówiona już wcześniej. Obiecała, że wpadnie do mnie jak tylko przyjedzie do Warszawy. Wspominała mi co prawda, że poznała jakiegoś ciekawego mężczyznę ale nic nie mówiła mi o znajomości z jakimś Piotrem.
„Może wejdziemy do środka…” – zaproponował mężczyzna „bo tak rozmawiać na klatce po nocy…”
Niezręczna to była dla mnie sytuacja ale zaprosiłam go do środka. Powrót Anny stał się dziwną niewiadomą.
Siedział nad szklanką herbaty i milczał.
„Od dawna zna pan Annę” – zagaiłam aby przerwać nieprzyjemne milczenie
„Taaak, …od dość dawna” – odparł wciąż zamyślony. Wydawał się być nieobecny, w swoim zakłopotanym świecie.
Obserwowałam go przez chwilę przez drzwi kuchenne. Był to młody, przystojny mężczyzna o ciemnych włosach z zaczesaną na bok grzywką. Ciężkie wojskowe buty podkreślały charakter jego ubioru, ukazując jego silną osobowość. Zastanawiałam się kim był ten mężczyzna dla Anny.
„Bo widzi pani, ona jest jeszcze taka młoda…” – głos mężczyzny rozbrzmiał nagle w pokoju jak wyrocznia „Ja nie chciałem, ja naprawdę nie chciałem” spojrzał na mnie wzrokiem wołającym o zrozumienie i akceptację.
„Ale co pan ma na myśli, czego pan nie chciał?” spytałam zaskoczona tym co usłyszałam. To wszystko stawało się dla mnie coraz bardziej niezrozumiałe
„Nie chciałem żeby to się tak skończyło. Wyszedłem na chwilę. Anna została z nimi. Potem usłyszałem jej krzyk. Jak wszedłem nikogo w pokoju już nie było.”
Zamilkł nagle. Siedział wpatrzony przed siebie. Widziałam tylko jak zaciskał dłonie. Napięte nadgarstki posiniały.
„Czy Annie coś się stało?!” – wrzasnęłam przerażona „Co oni jej zrobili?”
„Zadzwoniła do mnie wczoraj. Powiedziała mi tylko, że oni wepchnęli ją do samochodu. Niewiele rozumiałem z tego co mówiła. Potem już tylko płakała. Powiedziała mi, że po tym to już nie chce niczego”
„Nie chce niczego? Co ona miała na myśli?” – zapytałam.
Myśli kotłowały mi się w głowie „Boże żeby nie zrobiła sobie tylko krzywdy. Ona jest taka wrażliwa”
PRZECZYTAJ TAKŻE:
List od Anny. Z drugiej strony głowy [czytaj]
Wieczór z Anną. Pożegnanie z marzeniami [czytaj]
Kulig z Anną. Mężczyzna który powoził konie [czytaj]
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Przeczytaj kolejne opowiadania w dziale SZUKAJĄC SZCZĘŚCIA. Jeśli chcesz być na bieżąco z losami bohaterów, zapraszamy na naszą stronę ponownie.